Taki mały, taki obcy,
taki sam w wielkim mieście;
blokowe osiedla
poprzecinane pajęczą siecią ulic i dróg.,
ludzie, każdy gdzieś pędzi,
patrzy, by zdążyć przed swoim cieniem.
Idzie, w hałasie, wrzasku,
płaczące dzieci, szum samochodów,
odblask świateł, gdzieś każdy biegnie,
by zdążyć przed czasem.
Zegary bija kolejne godziny,
czas szybko ucieka.
Minione chwile już nie powrócą.
I on, ten mały człowiek,
człowiek wśród ludzi.
Czas się zatrzymał, choć wszystko pędzi.
Czas jest nie ważny, ważna jest chwila,
by być człowiekiem, choć małym ,
samotnym, i obcym dla wielu.
Człowiek przez duże „C” pisany
jest wielki w tej małej chwili.
16.10.2006
czwartek, 7 listopada 2013
środa, 6 listopada 2013
Wśród złota polskiej ziemi
Wśród złota polskiej ziemi
z prochu w proch schodzi
po chleb codzienny do piekła idzie,
by walczyć ze śmiercią –
I tak codziennie:
- do zobaczenia
- czy wrócisz?
- Nie wiem, żegnajcie dzieci.
Z nadzieją wychodzi.
Walka zaczęta;
maszyny, wagony, kilofy w dłoniach,
złoto ojczystej ziemi w trudzie zdobywany
chleb dla swoich dzieci.
Czerń, sadza, wąskie korytarze ...
huk!,
światło gaśnie - Cisza ...
Ktoś życie zostawia.
I gdy siadają przy stole rano
przy chlebie w trudzie zapracowanym
w ciszy, łzy same melodię grają,
bo ojciec nie wrócił.
Zostawił chleb po sobie
i puste miejsce przy stole.
Górnik polskiego złota –
bo ziemia go zabrała ...
23.11.2006
z prochu w proch schodzi
po chleb codzienny do piekła idzie,
by walczyć ze śmiercią –
I tak codziennie:
- do zobaczenia
- czy wrócisz?
- Nie wiem, żegnajcie dzieci.
Z nadzieją wychodzi.
Walka zaczęta;
maszyny, wagony, kilofy w dłoniach,
złoto ojczystej ziemi w trudzie zdobywany
chleb dla swoich dzieci.
Czerń, sadza, wąskie korytarze ...
huk!,
światło gaśnie - Cisza ...
Ktoś życie zostawia.
I gdy siadają przy stole rano
przy chlebie w trudzie zapracowanym
w ciszy, łzy same melodię grają,
bo ojciec nie wrócił.
Zostawił chleb po sobie
i puste miejsce przy stole.
Górnik polskiego złota –
bo ziemia go zabrała ...
23.11.2006
wtorek, 5 listopada 2013
Zamyślony wśród drzew
Zamyślony wśród drzew
na pięciolinii cieni
pisze słowa ulotne.
Czas płynie, cisza trwa,
serce wygrywa melodii rytm.
Symfonia barw w koronie drzew,
natura sama tworzy pieśń,
puste tablice zapełnia wiatr.
Idąc schodami wyobraźni
zapełnia przestrzeń wokół nas,
człowiek, co w myśli bez liku tonie,
tworzy w natchnieniu pełni czar.
5.08.2006
na pięciolinii cieni
pisze słowa ulotne.
Czas płynie, cisza trwa,
serce wygrywa melodii rytm.
Symfonia barw w koronie drzew,
natura sama tworzy pieśń,
puste tablice zapełnia wiatr.
Idąc schodami wyobraźni
zapełnia przestrzeń wokół nas,
człowiek, co w myśli bez liku tonie,
tworzy w natchnieniu pełni czar.
5.08.2006
poniedziałek, 4 listopada 2013
Cisza poranka pieśnią radosną
Cisza poranka pieśnią radosną
pogodny dzień wstaje
Promień złocisty blask chmur przedziera.
Łąki mgłą spowite, rosa symfonię śpiewa
i ty wśród traw zieleni z wody jak nimfa,
krok za krokiem, ślady zostawiasz na piasku.
Fale maków i żonkili,
błękit nieba i oczu twoich to ... jakby jeden
wielki dywan z niezapominajek.
Uśmiech na twarzy, radosne spojrzenie
i oczy – błękitne płomyki;
w pamięci ślad zostawiają.
I tylko patrzeć w tę dal nieprzeniknioną,
- gdzie czas przestaje istnieć,
- gdzie język plącze się z myślami,
- gdzie dwoje ludzi zapatrzonych w siebie.
A gdy nadejdzie czas rozłąki,
zegar zacznie odmierzać minuty wieczności,
zasadzę dywan niezapominajek
nad twą mogiłą
i przyjdę z błękitem w dłoniach
na spotkanie jak kiedyś rankiem,
wśród kwiatów polnych, mgieł, rosy,
by ci powiedzieć to jedno słowo ...
NIE ZAPOMNIAŁEM.
pogodny dzień wstaje
Promień złocisty blask chmur przedziera.
Łąki mgłą spowite, rosa symfonię śpiewa
i ty wśród traw zieleni z wody jak nimfa,
krok za krokiem, ślady zostawiasz na piasku.
Fale maków i żonkili,
błękit nieba i oczu twoich to ... jakby jeden
wielki dywan z niezapominajek.
Uśmiech na twarzy, radosne spojrzenie
i oczy – błękitne płomyki;
w pamięci ślad zostawiają.
I tylko patrzeć w tę dal nieprzeniknioną,
- gdzie czas przestaje istnieć,
- gdzie język plącze się z myślami,
- gdzie dwoje ludzi zapatrzonych w siebie.
A gdy nadejdzie czas rozłąki,
zegar zacznie odmierzać minuty wieczności,
zasadzę dywan niezapominajek
nad twą mogiłą
i przyjdę z błękitem w dłoniach
na spotkanie jak kiedyś rankiem,
wśród kwiatów polnych, mgieł, rosy,
by ci powiedzieć to jedno słowo ...
NIE ZAPOMNIAŁEM.
niedziela, 3 listopada 2013
Przychodzi Bóg
Przychodzi Bóg
taki nie zauważony,
idzie po naszych śladach
przez drogi polne i ulice,
po łące rosą spowitej,
wśród pustyni do źródeł prowadzi.
Przychodzi Bóg,
a my tak daleko
i wkłada swe dłonie w nasze ręce,
nasze kroki są Jego krokami
a w ustach śpiew bożego Ducha;
pieśń na krzywych liniach pisaną.
Przychodzi Bóg,
do bram serca puka,
pustynie przemienia w zielone krainy,
żarem ognia rozpala,
miłością napełnia swą mocą.
Przyjaciel obecny na naszej drodze,
na zawsze, na wieki.
8.06.2006
taki nie zauważony,
idzie po naszych śladach
przez drogi polne i ulice,
po łące rosą spowitej,
wśród pustyni do źródeł prowadzi.
Przychodzi Bóg,
a my tak daleko
i wkłada swe dłonie w nasze ręce,
nasze kroki są Jego krokami
a w ustach śpiew bożego Ducha;
pieśń na krzywych liniach pisaną.
Przychodzi Bóg,
do bram serca puka,
pustynie przemienia w zielone krainy,
żarem ognia rozpala,
miłością napełnia swą mocą.
Przyjaciel obecny na naszej drodze,
na zawsze, na wieki.
8.06.2006
sobota, 2 listopada 2013
Kiedy przyjdzie po mnie On,
Kiedy przyjdzie po mnie On,
by zabrać mnie w góry wysokie,
ku rozpostartym dolinom,
poprowadzi do źródła życia.
Kiedy nastanie ten czas,
gdy wejdę do nieba bram,
po prostych drogach
tatarskie dywany usłane,
bo miejsce jest już gotowe.
Kiedy On da mi znak,
by w górę polecieć jak ptak
na skrzydłach anioła opiekuna
do źródła mojego szczęścia.
5.06.2006
by zabrać mnie w góry wysokie,
ku rozpostartym dolinom,
poprowadzi do źródła życia.
Kiedy nastanie ten czas,
gdy wejdę do nieba bram,
po prostych drogach
tatarskie dywany usłane,
bo miejsce jest już gotowe.
Kiedy On da mi znak,
by w górę polecieć jak ptak
na skrzydłach anioła opiekuna
do źródła mojego szczęścia.
5.06.2006
piątek, 1 listopada 2013
Chciałbym zapłakać
Chciałbym zapłakać
nad własnym grobem.
Być sam wśród lasu krzyży;
By nikt nie wiedział;
By nikt nie słyszał;
By nikt nie widział.
Zapłakać nad pustym grobem,
nad życiem, które przemija,
nad czasem, który nie wróci.
Być sam w tej pustce.
Być sam na sam
z Bogiem i w Bogu.
Zatrzymać wszystko
i być na wieczność.
31.05.2006
nad własnym grobem.
Być sam wśród lasu krzyży;
By nikt nie wiedział;
By nikt nie słyszał;
By nikt nie widział.
Zapłakać nad pustym grobem,
nad życiem, które przemija,
nad czasem, który nie wróci.
Być sam w tej pustce.
Być sam na sam
z Bogiem i w Bogu.
Zatrzymać wszystko
i być na wieczność.
31.05.2006
Subskrybuj:
Posty (Atom)