Siedziałem gdzieś ukryty w dłoniach
zatopiony w ciszy wieczoru.
Myśli ulotne tworzyły obrazy
w pamięci gdzieś pozostał sen.
Spotkałem ją, intuicyjny głos
coś mówi, gdzieś, nie wiadomo skąd.
Ten wzrok przeszyty głębią,
bogactwo wnętrza tak wiele mówiło.
I wiedziałem, że trzeba zrobić ten krok.
Życie to ciągła przygoda,
wiele chwil łączy się w opowiadanie.
Te oczy przeszywające do głębi duszę,
tak wiele mówiły.
I można tylko milczeć, bo ...
bo cisza powie więcej niż
tysiące słów wypowiadanych w przestrzeń.
Północ wybiła, miasto ucichło
a w pamięci przed oczyma duszy
pozostał niezapomniany obraz;
jej oczy tak wiele mówiące.
31.05.2007
piątek, 15 listopada 2013
czwartek, 14 listopada 2013
Życie to trudna walka wyborów.
Życie to trudna walka wyborów.
Nieraz chciałoby się uciec na koniec świata,
otworzyć drzwi i tak zostawić
niech losy dalej same się toczą.
To ciągła walka wyborów:
- wyborów sumienia
- wyborów realności
wyborów uczuć, emocji, rozumu,
wyborów społecznych i osobowych;
dla dobra siebie i dobra innych.
I stać się społecznikiem
zapominając o sobie?!
Czy być egoista patrzącym w lustro
i widzieć tylko swoje odbicie.
To ciągła walka wyborów,
to ciągła walka głupich pytań
i bezsensownych odpowiedzi.
Nadal się toczy i toczyć się będzie,
los z człowiekiem w tej walce
- walce wyborów w nieskończoność.
30.05.2007
Nieraz chciałoby się uciec na koniec świata,
otworzyć drzwi i tak zostawić
niech losy dalej same się toczą.
To ciągła walka wyborów:
- wyborów sumienia
- wyborów realności
wyborów uczuć, emocji, rozumu,
wyborów społecznych i osobowych;
dla dobra siebie i dobra innych.
I stać się społecznikiem
zapominając o sobie?!
Czy być egoista patrzącym w lustro
i widzieć tylko swoje odbicie.
To ciągła walka wyborów,
to ciągła walka głupich pytań
i bezsensownych odpowiedzi.
Nadal się toczy i toczyć się będzie,
los z człowiekiem w tej walce
- walce wyborów w nieskończoność.
30.05.2007
środa, 13 listopada 2013
W ułudzie dnia, w marności istnienia
W ułudzie dnia, w marności istnienia
brniesz po stopniach kariery
do szczytu swych możliwości.
Czas biegnie, życie ucieka
przestaje być ważne to, co minęło.
Krok za krokiem, minuta po minucie
przesuwa wskazówki życia.
Tak wszystko biegnie,
gdzieś nie wiadomo dokąd
na skrzyżowaniu myśli
wciąż zielone światło.
Pomysły liczne, koncepcje, plany
i jeszcze pełne paczki czekają w kolejce.
I wszystko płynie, gna coraz prędzej.
Aż przyjdzie czas, moment nieunikniony,
niespodziewany zwrot wydarzeń.
Czerwone światło się zapali,
STOP na drodze stanie,
wskazówki życia oddadzą tchnienie
Nastanie koniec – początek nowego
- bezczas na myślenie
- bezprzestrzeń na istnienie
i odpoczynek – wolności doskonałość.
30.05.2007
brniesz po stopniach kariery
do szczytu swych możliwości.
Czas biegnie, życie ucieka
przestaje być ważne to, co minęło.
Krok za krokiem, minuta po minucie
przesuwa wskazówki życia.
Tak wszystko biegnie,
gdzieś nie wiadomo dokąd
na skrzyżowaniu myśli
wciąż zielone światło.
Pomysły liczne, koncepcje, plany
i jeszcze pełne paczki czekają w kolejce.
I wszystko płynie, gna coraz prędzej.
Aż przyjdzie czas, moment nieunikniony,
niespodziewany zwrot wydarzeń.
Czerwone światło się zapali,
STOP na drodze stanie,
wskazówki życia oddadzą tchnienie
Nastanie koniec – początek nowego
- bezczas na myślenie
- bezprzestrzeń na istnienie
i odpoczynek – wolności doskonałość.
30.05.2007
wtorek, 12 listopada 2013
Po drodze co zielenią usłana
Po drodze co zielenią usłana
w błękitnej szacie obłoków gromada
idzie, faluje, pędzi,
gna co sił na przełaj,
wietrzyk wiosenny porywa do tańca,
idzie – z radosnym uśmiechem,
idzie – nadzieja,
wśród kwitnących pól kwiatów żółceni, strumyka kropli
powiewu lekkiego.
Nowe życie nadchodzi;
nowa przestrzeń otwarta;
białe łabędzie w kluczu zaklęte,
magiczne kręgi zataczają;
śpiew ptaków...
i mały jeżyk spod liści wygląda.
Wszystko się budzi, powstaje do biegu
w promieniach złotego słońca
w błękitną szatę okryty
po drodze co zielenią usłana
otwiera się nowa karta
do zapisania.
w błękitnej szacie obłoków gromada
idzie, faluje, pędzi,
gna co sił na przełaj,
wietrzyk wiosenny porywa do tańca,
idzie – z radosnym uśmiechem,
idzie – nadzieja,
wśród kwitnących pól kwiatów żółceni, strumyka kropli
powiewu lekkiego.
Nowe życie nadchodzi;
nowa przestrzeń otwarta;
białe łabędzie w kluczu zaklęte,
magiczne kręgi zataczają;
śpiew ptaków...
i mały jeżyk spod liści wygląda.
Wszystko się budzi, powstaje do biegu
w promieniach złotego słońca
w błękitną szatę okryty
po drodze co zielenią usłana
otwiera się nowa karta
do zapisania.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Nad krwi zlanymi rzeki płynące
Nad krwi zlanymi rzeki płynące
biały orzeł skrzydły rozpostarty.
Wśród ruin i zgliszczy
strzępek biało-czerwonej
flagi powiewa.
Przeszli zwycięsko kroku dotrzymując
w obronie ojczyzny
brat za brata serce swoje oddawał.
Dziś w milczących mogiłach
pieśń polska płynie
jak hymn narodowy
młodzieży polskiej historię opowiada.
Spod krzyży walecznych,
spod mogił nieznanych:
BÓG – HONOR – OJCZYZNA
wciąż na ustach wieki
brzmi marsz niezapomniany.
11.11.2006
biały orzeł skrzydły rozpostarty.
Wśród ruin i zgliszczy
strzępek biało-czerwonej
flagi powiewa.
Przeszli zwycięsko kroku dotrzymując
w obronie ojczyzny
brat za brata serce swoje oddawał.
Dziś w milczących mogiłach
pieśń polska płynie
jak hymn narodowy
młodzieży polskiej historię opowiada.
Spod krzyży walecznych,
spod mogił nieznanych:
BÓG – HONOR – OJCZYZNA
wciąż na ustach wieki
brzmi marsz niezapomniany.
11.11.2006
niedziela, 10 listopada 2013
Święty czas, czas wieczorny
Święty czas, czas wieczorny
słońce już zaszło
i mrok spowił ziemię.
- jakże bardzo pragnąłem
spożyć tę Paschę z wami.
Wszystko gotowe,
wieczerzę zaczęto.
I wziął chleb; pobłogosławił,
łamał i dawał swym uczniom
- to czyńcie na pamiątkę moją.
I wziął kielich z winem
podobnie czynił na znak przymierza
- to czyńcie na pamiątkę moją.
Święty czas, czas wieczorny,
przy chlebie i winie zgromadził nas,
by śmierć Pańską zwiastować,
aż przyjdzie.
13.05.2007
słońce już zaszło
i mrok spowił ziemię.
- jakże bardzo pragnąłem
spożyć tę Paschę z wami.
Wszystko gotowe,
wieczerzę zaczęto.
I wziął chleb; pobłogosławił,
łamał i dawał swym uczniom
- to czyńcie na pamiątkę moją.
I wziął kielich z winem
podobnie czynił na znak przymierza
- to czyńcie na pamiątkę moją.
Święty czas, czas wieczorny,
przy chlebie i winie zgromadził nas,
by śmierć Pańską zwiastować,
aż przyjdzie.
13.05.2007
sobota, 9 listopada 2013
Za oknem widzę krzyż,
Za oknem widzę krzyż,
duży, rozświetlony
góruje nad blokowiskami.
Krzyż – taki sam, jeden,
nikt go nie potrzebuje.
Miasto żyje swoim tempem.
Machina w ruch puszczona,
każdy patrzy byle do przodu,
kto pierwszy, kto dalej,
kto lepiej, kto więcej.
Krzyża nikt nie potrzebuje;
- bo on taki nie praktyczny,
- bo on taki nie dzisiejszy.
Stoi sam, jeden,
w milczeniu i zadumie,
czuwa nad miastem,
daje nadzieję opuszczonym,
wskazuje drogę szukającym,
broni wiary wątpiących,
staje się prawdą i miłością
dla owiec nie mających pasterza.
12.05.2007
duży, rozświetlony
góruje nad blokowiskami.
Krzyż – taki sam, jeden,
nikt go nie potrzebuje.
Miasto żyje swoim tempem.
Machina w ruch puszczona,
każdy patrzy byle do przodu,
kto pierwszy, kto dalej,
kto lepiej, kto więcej.
Krzyża nikt nie potrzebuje;
- bo on taki nie praktyczny,
- bo on taki nie dzisiejszy.
Stoi sam, jeden,
w milczeniu i zadumie,
czuwa nad miastem,
daje nadzieję opuszczonym,
wskazuje drogę szukającym,
broni wiary wątpiących,
staje się prawdą i miłością
dla owiec nie mających pasterza.
12.05.2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)